27 stycznia 2011

wiosna/lato 2011. milano fashion week


Dziś zdjęcia strojów z pokazu w Mediolanie włoskiej firmy Jo No Fui.
Chciałabym, żeby tak wyglądało lato w mieście.










26 stycznia 2011

wiosna/lato 2011. milano fashion week

Pokazy w światowych stolicach mody idą pełną parą, nowe trendy, nowe palety barw, nowe fasony, ale wszystko na starych dobrych podstawach.
Niektórzy projektanci mnie zaskakują i zachwycają, inni nie. Chciałam się z Wami podzielić tymi, którzy zwrócili moją uwagę, zwłaszcza ich prezentowane stroje.

Dziś kilka zdjęć z pokazu Blugirl - cudownie lekkie, dziewczęce i pyszne.












Cała kolekcja oraz zdjęcia ze strony:
http://www.hellomagazine.com/fashion/designers/milan-spr-sum-2011/index.html?dise=blugirl&foto=blugirl001a.jpg&numero=1

24 stycznia 2011

weronika

Weronika i ja


Wszystko poszło super.
Założyłam sukienkę - za Waszą namową - i czułam się świetnie. :)
Dzieci były tak spokojne, że aż trudno w to uwierzyć. Gdyby mnie tam nie było, sama bym nie wierzyła, że 4-ro miesięczne dzieci mogą być AŻ TAKIE GRZECZNE.

Ale... w związku z podróżą i dużą ilością wrażeń jestem dziś zmęczona i niewyspana, więc tylko wrzucam naszą fotę i idę odsypiać. :)


22 stycznia 2011

biały oleander


Nie bacząc na aurę za oknem, mój oleander kilka dni temu zakwitł! Czyżby zmyliło go kilka wiosennych dni w ubiegłym tygodniu? Mnie zmyliły i myślałam, że już zima odchodzi na dobre. Niestety.


Tydzień upłynął mi pod znakiem... kościoła. Tak, dobrze przeczytałyście. Zostałam poproszona na Matkę Chrzestną (trzeci raz) dla córki mojej kuzynki (jedno z bliźniaków - Weronika, brat Wojtek). W związku z tym ja, osoba na bakier z Kościołem i wiarą, musiałam stawić czoła wyzwaniu i odbyć trzy msze (dwie w czwartek, jedna w piątek), przystąpić do spowiedzi (taaa) i zdobyć (dosłownie!) zaświadczenia o mojej przydatności na Matkę Chrzestną od srogiego księdza proboszcza, który w swojej księdze inwigilacyjnej nie ma chyba tylko tego, kiedy mam okres!
Po trudach - udało się! Tylko teraz muszę być do jutra przykładnym chrześcijaninem ;) żeby móc w mszy uczestniczyć i nie być czarną owcą.

Rano wyruszamy do Poznania (bo tam mieszka moja kuzynka) i mam nadzieję, że dojedziemy odpowiednio wcześnie, co z moim tatą bywa małym wyzwaniem. ;)

Oczywiście nie wiem, co mam założyć na tę uroczystość, a konkretnie nie mogę zdecydować się na jedną z dwóch opcji: czarnej sukienki ze złotym wzorem z H&M (zdjęcie), czy białą tunikę (górę tuniki widać na zdjęciach w poście "festivamente"; dół jest luźny z przyszytymi kawałkami materiały, które powiewają tworząc złudzenie chmurki [mam nadzieję, że coś z tego zrozumiałyście ;P ]) i czarne legginsy.
Nie chcę się za bardzo wystroić, ale jak się do tej sukienki założy czarne rajstopy i czarny sweterek cardigan, to chyba będzie OK. ? ? ?


Ostatnio furorę u mnie robi eko maseczka z żółtka, miodu i oliwy. Specjalnie do niej kupuję jajka kurek zielononóżek. Efekt jest na prawdę super. Skóra jest dobrze nawilżona, miękka i gładka. Jak widzicie na zdjęciu, nakładam ją również na szyję i dekolt. Może trochę się lepi, ale szybko zastyga i lekko naciąga skórę. Zmywanie polecam pod prysznicem. ;)


15 stycznia 2011

7 rzeczy, których o mnie nie wiecie


Aaaahhhh... Nowy Rok trwa już 15 dni, a ja nawet jednego posta nie zamieściłam. I pewnie byłoby tak dalej (no cóż, chwilowo nie mam nic do powiedzenia ważnego) gdyby nie nominacja ju do wyjawienia Wam 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie.
Rozumiem, że mają to być pikantne szczegóły, które na wypadek gdybym została sławna można by wyciągnąć i sprzedać do "Faktu" ;)
Ponieważ sława mi nie grozi, a większość z Was znam już chyba za 3 czy 4 lata (!), to chyba mogę zdradzić Wam to i owo. Nie wszystko będzie pikantne, ale myślę, że Was zaskoczę.
Niektóre punkty postanowiłam zilustrować. Pod zdjęciem będzie jego opis i jak to zdjęcie odnosi się do wyjawionej rzeczy.


1. Jestem farmerem.
Ale tylko w grze. ;) Od niedawna najlepiej relaksuję się grając na komputerze w grę, w której jestem farmerem. Muszę orać, siać i zbierać plony żeby zarabiać i przechodzić na wyższe poziomy żeby móc kupować nowe rośliny, drzewa i zwierzęta. W oczekiwaniu na własne plony mogę pracować u innych graczy i tam też zbierać punkty, lub zarabiać. Z niecierpliwością czekam na kolejny poziom. Strasznie to zabrzmi, ale czasem wolę pobyć na tej farmie niż z kimś pogadać albo się zobaczyć. Potrafię wstać wcześniej żeby zebrać plony, bo mogą się zmarnować.

2. Synka mojej Przyjaciółki lubię bardziej, niż jakiekolwiek dziecko z mojej rodziny, nawet moich chrześniaków. Nie mam żadnych powodów żeby go bardziej lubić albo tamte lubić mniej. Po prostu, gdybym miała wybierać opiekę nad którymś dzieckiem, bez wahania wybrałabym Benka bo mam w stosunku do niego więcej uczuć.

3. Uwielbiam sushi, ale niestety, nie mam go z kim jeść bo 97% moich znajomych go nie lubi. Dlatego średnio raz w miesiącu chodzę na sushi sama i wydaję na to, tak myślę, nieprzyzwoite sumy. Uwielbiam odświeżającą ostrość marynowanego imbiru i wypalający nos smak wasabi, a moje ulubione sushi to california maki z węgorzem.



Na Sylwestra pojechałam do Wa-wy do mojej przyjaciółki, która ze swoim facetem postanowiła zrobić mi niespodziankę i na kolację zamówili sushi. We czwórkę, Benek też, zasiedliśmy to tej super kolacji. Wcinaliśmy to wszystko, co widzicie na zdjęciu i popijaliśmy chińskie wino śliwkowe.

4. Mam 27 lat i wciąż śpię z misiem. Miś K. jest ze mną od 15 lat i do niedawna zabierałam go wszędzie. Niestety, w podróże służbowe go nie zabieram ;) , ale zaliczył zagraniczne wojaże do Paryża i Londynu. Nie czuję się głupio przez to, że żeby zasnąć K musi znajdować się w moim łóżku. Bez niego też potrafię zasnąć, ale to już nie to samo. ;)


Miś K


5. Skoro już jesteśmy przy temacie spania, to... nigdy nie spałam z Polakiem. Co prawda lista moich dotychczasowych kochanków nie imponuje długością (tak mi się wydaje, nie wiem, co mówią statystyki ;P ), ale nie znalazł się na niej żaden rodak. Nie jest to celowe działanie, po prostu tak wyszło.

6. Wciąż uważam, Robbie Williams to mężczyzna mojego życia. Nie przejmuję się tym, że niedawno szczęśliwie się ożenił (choć nadal mam mu za złe, że ożenił się z silikonami). Spokojnie, nie jestem szurniętą fanką, ani tym bardziej gruppie, ale od dobrych 15 lat R.W., jego wygląd, jego fizyczność jest dla mnie bezkonkurencyjna i jeśli mogłabym wybierać wygląd zewnętrzny faceta, na pewno byłby taki.

Prezent gwiazdkowy od Mamy - ostatnia książka o Robbie, a właściwie album ze zdjęciami z całej 20-letniej kariery. Rob wybierał zdjęcia i opowiadał o nich, o uczuciach, jakie mu towarzyszyły gdy dane zdjęcie było robione, o tym, kim wtedy był, co go cieszyło, a co napawało przerażeniem i dlaczego właśnie tak było, a nie inaczej.


7. Wczoraj złożyłam prośbę o rozwiązanie umowy o pracę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to marzec będzie ostatnim miesiącem mojej pracy na UŁ. Potem wyjeżdżam na trochę za granicę. Na razie mogę zdradzić Wam tylko tyle, choć dla mnie to jest aż tyle. Nie ma to związku z żadnym love, spokojnie. Nie wyjeżdżam do żadnego kraju na literę "P". Wszystko w swoim czasie.


Chyba nie jestem zbyt ciekawą osobą, bo pikantnych sekretów jest jak na lekarstwo, ale myślę, że przynajmniej nie nudziłyście się czytając to wszystko.
Na szczęście jest jeszcze tyle rzeczy, których o mnie nie wiecie...